środa, 24 marca 2010

piątek, 19 marca 2010

Kartki świąteczne


Takie kartki świąteczne tworzymy razem z uczniami w szkole.

Dzieciaki robią je na kółku plastycznym (szkoła podstawowa) - uczą się samodzielności, rozwijają zdolności manualne. Mają świetne pomysły.























































































Projektują, wycinają, kleją, pózniej sprzedają... Zatem i

przedsiebiorczości się uczą. Będę szczera i nieskromnie dodam, że te najładniejsze to wytwór pań nauczycielek :)














Przed Bożym Narodzeniem sprzedaliśmy ponad 100 kartek. Teraz zainteresowanie jest dość duże, ale mamy na sprzedaż dopiero około 40. Wszystko przez to, że prowadzimy też "palmowy biznes" i zabrakło czasu na karty.

poniedziałek, 15 marca 2010

Wiosenna mgiełka

Tak nazwałam tę tuniczkę z "LUNY", którą skończyłam 2 dni temu. Takie sobie coś lekkiego i powiewnego. Niecałe 2 motki zużyłam, a więc lekuchna jest (95g). Inspiracją była mi bluzka robiona z bawełny i trzeba się z tym zgodzić, że z cięższego materiału fason byłby lepiej zaznaczony. Ale taką mam, jaką zrobiłam i jestem zadowolona.

Tu prezentuję na sobie. Top pod spodem być musi, próbowałam bez, ale źle się tak czułam. I lepiej wyglądam w ciemnym niż w białym.

Na zdjęciach trochę blado wyszłam, w rzeczywistości bluzka jest bardziej twarzowa.



wtorek, 9 marca 2010

Dostałam paczkę

Wczoraj dostałam z Zamotanych zamówioną włóczkę. Bawełna w różnych kolorach na wiosenne i letnie bluzeczki.
Chyba się pospieszyłam, bo robótkowo jeszcze zimy nie skończyłam. Bluzeczka z luny się robi baaardzo powoli. Ciągle brak mi czasu. Może się jednak zmobilizuję i podgonię troszkę, bo mnie korci, żeby szydełkiem jakiegoś dziurawca stworzyć. Nie mam zwyczaju rozpoczynać pracy, gdy nie skończyłam poprzedniej - zupełnie nie tak, jak rasowe dziewiarki, których blogi odwiedzam. Obawiam się, że wtedy trudno mi będzie skończyć którąkolwiek z rozpoczętych prac.

piątek, 5 marca 2010

Zastój

Tego się spodziewałam: po dwóch tygodniach ferii tydzień kompletnej dezorganizacji. I mnie, i dzieciakom zmienił się plan, mąż od pierwszego marca też wrócił po dłuższym urlopie do pracy. Teraz próbuje to wszystko opanować logistycznie, żeby każdy w odpowiednim czasie dostał posiłek, czystą koszulę itp. W miarę możliwości dowożę dzieciaki, jak nie do szkoły, to na dodatkowe zajęcia. Tak więc robótki zeszły na drugi plan. W seledynowej bluzce do zrobienia pozostały rękawy.
Tymczasem, aby podtrzymywać moją tu aktywność, publikuję trochę wcześniej robione serweteczki z kordonku w kolorze ekri.